Blog

Naturalność jest sexy!

Pomyśleć że jeszcze kilka lat temu, nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu nie nałożywszy makijażu. Rzęsy przynajmniej musiały być skrupulatnie wytuszowane, bo przecież oczy są zwierciadłem duszy (tak nam wmawiają) a ewentualne niedociągnięcia skóry (choć nie miałam problemów z cerą), przykryte najlepszym podkładem. Kiedy przychodziło mi zdjąć wieczorem z twarzy kamuflarz, bo śmiało można go tak nazwać, ku zaskoczeniu czułam ulgę. Nikt mnie nie oceniał, a ja wyglądałam na 5 lat młodszą (przynajmniej).

 

Z roku na rok, (nie chcąc mówić z wiekiem, bo do niego aż tak bardzo się nie przywiązuję), czuję większą siłę. Chcę być sobą, cieszyć się naturalnym wyglądem, nie dlatego, że wykonam popularny (o zgrozo!) konturing twarzy zakrzywiający rzeczywistość i Twoje własne rysy (doprawdy magia!)wprawnie zarysowując brwi, czy wypełniając kredką usta, zwiększając ich objętość dwukrotnie doskonale opanowaną techniką, a dlatego, że potrafię docenić i pokochać siebie w tej wersji jaką jestem naprawdę.

 

Dążenie do ideału to iluzja.

 

Kiedy mijam na ulicy piękne młode dziewczyny, mam ochotę na nie nakrzyczeć, choć przecież kiedyś sama taka byłam. Wulgarna. Dziś tak to oceniam. Solarium, poglębiony kolor włosów do ciemnej czekolady, żeby uzysać bardziej południowy efekt (czy miałam powody do narzekań na swój własny?) kredka w oku dla wyrazistości.  Teraz wiem, że była to agresja, a na zdjęcia z tamtych lat po prostu patrzę z litością, pojmując to w kontekście grzechów młodości:). Kiedyś znajdę i opublikuję, wtedy zrozumiesz.

 

I skoro nagrzeszyłam, a moją domeną były ekspetymenty, dziś mówię pass. I wiesz co? Dawno nie czułam w sobie takiej mocy.

Odżywiam się zdrowo, dbam o skórę, staram się żyć aktywnie. Często zamiast czterech kół, przeskakuję na 30 letni rower bez przerzutek, bo ten jadąc pod górę potrafi dać mi w kość a wtedy odczuwam wszystkie mięśnie. Rozwijam siebie i swój umysł.  Lubię tworzyć – to chyba lubię najbardziej, proces twórczy. Już dawno odkryłam że mój umysł rozpędza się najmocniej wtedy, gdy pobudzam go do kreacji. Poza tym dla higieny, rzetelnie rozdaję swój czas. Mam go dla tych, którzy są ważni, z którymi energetycznie wchodzę na wyższe wibracje, po prostu.

Kilka lat temu też postanowiłam, że choćby nie wiem co, będę robić co kocham. Moja droga przyjaciółka Magdalena rzekła by: „Przemijamy, codziennie jest nas mniej”. A skoro tak, żyjmy według własnych zasad, bez obawy przed osądem. Kto nam zabroni tak żyć?

Spotykam na swojej drodze zawodowej wiele kobiet, które wciąż za dużo od siebie oczekują, stawiając sobie wyśróbowane poprzeczki. W dużej mierze zaspakająjąc wyobrażenia innych o sobie. Czy czują się przez to dobrze? Czy raczej żyją poddane presji doskonałości i strachu przed brakiem akceptacji? Akceptacji kogo? Czyja akceptacja jest Ci potrzebna?

 

Mary Komasa dla L`Officiel Polska

Ja wyhamowałam.

Wzmacnia mnie wiara w siebie i poczucie wartości. Nie potrzebuję owacji i pochlebstw. Kiedy czuję się dobrze ze sobą? Kiedy jestem nieudawaną wersją samej siebie, pełną niedoskonałości- wtedy czuję się sexy! Nikogo nie mam ochoty udawać, ani zadowalać. I nie ma nic lepszego!

Fransuski opanowały to do perkekcji. Siwe włosy? Who cares? Kiedy idą, ziemia drży. Ponieważ mają tę bezczelną pewność i przekonanie że są fajne, że są wartością samą w sobie. A nas wciąż blokują kompleksy. Pozbądź się ich.

 

Caroline de Maigret & i-D

 

Swego czasu bardzo podobał mi się cykl Pauliny Młynarskiej „Lustro”, w której kobiety ze sfery publicznej przed kamerami ściągały makijaż. I wiesz co? Dopiero wtedy można było dostrzec w nich piękno. Szczególnie w pamięci zapadł mi nostalgiczny ale i motywujący odcinek z Heleną Norowicz, ponad 80 letnią aktorką i modelką, która opowiada o przemijaniu ale i obecności. Zawstydza sprawnością.

 

Zrzuć okowy!

Oprócz odkrywania w Tobie stylu, zaszczepiania poczucia odwagi, infekowania pewnością, chcę ukłóć Cię szczepionką naturalności. Nie mówię, odłoż kosmetyki na półkę, obraź się na nie bezpowrotnie. Ależ nie. Nie popadajmy w fanatyzm i przesadyzm.  Mówię, korzystaj z nich tak, aby nikt nie mógł się domyślić w co ingerowałaś. I daj sobie oddech.

 

Tilda Swinton
El Pais SMODA

 

Lidia Popiel
Sellektor.com

 

SKOMENTUJ